Paulina Lipiec - Dziennik
***
potrzebuję przemyć oczy cygańską chiromancją
przypilnuj, proszę, tego momentu
tylko zakocham się w swoich potencjalnych nabywcach
tylko
w nasłonecznionym domu
na podmokłej pustyni
ulepię kilkoro dzieci ze zmyślonej mąki bo
szepnę ci w sekrecie
zniekształca mnie strach przed
implozją woli
postawisz mi colę i poczekasz ze mną na dorosłość?
przypilnuj, proszę, tego momentu
tylko zakocham się w swoich potencjalnych nabywcach
tylko
w nasłonecznionym domu
na podmokłej pustyni
ulepię kilkoro dzieci ze zmyślonej mąki bo
szepnę ci w sekrecie
zniekształca mnie strach przed
implozją woli
postawisz mi colę i poczekasz ze mną na dorosłość?
Podoba się (0)
***
dotarliśmy na miejsce maleńka
już dobrze sobie radzisz z wiązaniem sznurowadeł
kiedy zarzucasz mi je na szyję myślę
o twoich zmieniających kształt piersiach
i trochę mi wstyd
że chciałem trzymać je w palcach gdy będę zasypiać
i trochę mi wstyd że
nie umiem wygrzebać nas z tego
po angielsku
zostawiając pole do interpretacji
słów i intencji
już dobrze sobie radzisz z wiązaniem sznurowadeł
kiedy zarzucasz mi je na szyję myślę
o twoich zmieniających kształt piersiach
i trochę mi wstyd
że chciałem trzymać je w palcach gdy będę zasypiać
i trochę mi wstyd że
nie umiem wygrzebać nas z tego
po angielsku
zostawiając pole do interpretacji
słów i intencji
Podoba się (0)
Komentarze (0)
jumble sale
na rogu Krakowskiej i św. Katarzyny
sprzedaję się
ze snów o jasnych pokojach
i brodatych chłopcach
plus minus 38 w opakowaniu
od nadmiaru wyobraźni poczerniały im łepki
a mnie końcówki palców w związku z tym
obgryzam jedne i drugie w nadziei
na pobudzenie
nieprzejednanej drętwoty ust
które spacerując między rozporkami drzew na błoniach
a osiadającą na czubku nosa gumą balonową
zapomniały języka w gębie.
sprzedaję się
ze snów o jasnych pokojach
i brodatych chłopcach
plus minus 38 w opakowaniu
od nadmiaru wyobraźni poczerniały im łepki
a mnie końcówki palców w związku z tym
obgryzam jedne i drugie w nadziei
na pobudzenie
nieprzejednanej drętwoty ust
które spacerując między rozporkami drzew na błoniach
a osiadającą na czubku nosa gumą balonową
zapomniały języka w gębie.
Podoba się (0)
Komentarze (0)
trzypotrzye4.
Mówisz nie eksperymentuj z czasem.
Upieram się i,
dla ludzkości własnego dobra
urywam kukułki, składam w pół wskazówki, rysuję tarcze,
więc z czasem bandażujesz mi usta i zszywasz do kupy kolana.
Rozchylanie jest przecież prawie tak niemoralne
jak podszczypywanie jabłka adama
uszczęśliwieniem błyskawicznym.
Upieram się i,
dla ludzkości własnego dobra
urywam kukułki, składam w pół wskazówki, rysuję tarcze,
więc z czasem bandażujesz mi usta i zszywasz do kupy kolana.
Rozchylanie jest przecież prawie tak niemoralne
jak podszczypywanie jabłka adama
uszczęśliwieniem błyskawicznym.
Podoba się (0)
Komentarze (0)
trzypotrzye3.
Chciałabym mieć konto pro w BeJotce. Książki by mi się telepatycznie prolongowały i byłby spokój ze świstkami. Z zaciężnymi sumami raczej. A tak. Pszczoła użądliła mnie w dolną wargę. Przecież się nie pokażę panu w okienku. Nawet jakbym się pokazała to nic nie powiem, bo to musiała być potężna pszczoła albo jakaś choroba weneryczna. Może malaria. Seplenię kompletnie niezrozumiale. Logopeda nic nie da. Wietrzę sporą przestrzeń wewnętrznej strony ust. Wszystko przez streszczenie "W pustyni i w puszczy". Czytałam przed snem, wczułam się w atmosferę egipskich upałów to i robactwo się wylęgło. Teraz nigdy nie wyjdę z długów bibliotecznych. Wszystko przez Ciebie Polonistyko!
Podoba się (0)
Komentarze (0)
Al-Muqtadir
honor mężczyzny leży między nogami kobiety
dlatego krnąbrną córkę polejesz benzyną
zagasisz papierosa na jej słodkim karku
nachylisz się nad nią by dostrzegła swoją winę w ojcowskiej pulsującej skroni
i zapłakała ze wstydu za haniebną kobiecość
zwołasz wujów i braci
zmówicie modlitwę albo zabarykadujecie drzwi przed Bogiem
może nie poczuje swądu knota splecionego z falujących włosów
namaszczonych na ten dzień olejkiem arkanowym
drgania głosu muezzina tym razem wezwą do gotowości
w imię Boga Litościwego
w imię Boga Wybaczającego
w imię Boga Upokarzającego
podpalisz ją za brzemię rodzicielskiej chuci
dlatego krnąbrną córkę polejesz benzyną
zagasisz papierosa na jej słodkim karku
nachylisz się nad nią by dostrzegła swoją winę w ojcowskiej pulsującej skroni
i zapłakała ze wstydu za haniebną kobiecość
zwołasz wujów i braci
zmówicie modlitwę albo zabarykadujecie drzwi przed Bogiem
może nie poczuje swądu knota splecionego z falujących włosów
namaszczonych na ten dzień olejkiem arkanowym
drgania głosu muezzina tym razem wezwą do gotowości
w imię Boga Litościwego
w imię Boga Wybaczającego
w imię Boga Upokarzającego
podpalisz ją za brzemię rodzicielskiej chuci
Podoba się (0)
Komentarze (0)
Przywiązanie
Matka urodziła mnie nutrią,
Więc w pokorze znosiła karmienie mlekiem
i krwią płynącymi z uświęconych ofiarą piersi.
Być może dlatego hamakom rozciąganym między pniami
moich nóg często puszczały
oczka.
Nawet kulawi chłopcy nie chcą być kneblowani naszym kotem czy kogutem,
choć chętnie nauczyłabym się obsługi kurnika, kosiarki do trawy
albo gry w heroesów.
Od pierwszego wejrzenia wpełzam między bezkształtne stopy i
wgryzam się w kolejne ścięgna Achillesa.
Dziwisz się później, że z łatwością cię doganiam
ja czworonożna.
Przez telefon, przez mail, pod drzwiami,
w twojej ulubionej kawiarni,
z twoimi przyjaciółmi,
na marginesach twoich powieści i w szyku wierszy.
Ciekawe czy schemat działa szczegółowo. Masz już początki astmy i stygmatów?
Podoba się (0)
Komentarze (0)
* * *
Zastygłam nad ostatnią linijką. I nie ma.
Chciałabym żeby ktoś mnie opieprzył za słomiany zapał
lub za obojętność wobec małych murzynków hipnotyzujących turystów zataczając kręgi po pustych brzuszkach.
Za wieczory w objęciach starszych mężczyzn, którzy napychali mi głowę wiórami strof bardzo chybionych, gdy piliśmy wódkę za moje pieniądze.
(Zadedykuję im bogato ilustrowaną autobiografię.)
Mam do ciebie trochę pretensję Mateuszu.
Niby pięknie-ładnie, klękajcie narody, a tu garnki zamiast amfor.
Ubzdurałeś mi gładkość,
więc dziś wieczór tak trudno jest przyjąć, że makowych poetów wymieszano ze spopielonymi prozaikami.
W angielskim gąszczu nieuporządkowanych polskich słów, gubię się bardziej niż na Kazimierzu.
Chciałabym żeby ktoś mnie opieprzył za słomiany zapał
lub za obojętność wobec małych murzynków hipnotyzujących turystów zataczając kręgi po pustych brzuszkach.
Za wieczory w objęciach starszych mężczyzn, którzy napychali mi głowę wiórami strof bardzo chybionych, gdy piliśmy wódkę za moje pieniądze.
(Zadedykuję im bogato ilustrowaną autobiografię.)
Mam do ciebie trochę pretensję Mateuszu.
Niby pięknie-ładnie, klękajcie narody, a tu garnki zamiast amfor.
Ubzdurałeś mi gładkość,
więc dziś wieczór tak trudno jest przyjąć, że makowych poetów wymieszano ze spopielonymi prozaikami.
W angielskim gąszczu nieuporządkowanych polskich słów, gubię się bardziej niż na Kazimierzu.
Podoba się (0)
Komentarze (0)
Dlaczego poeta pije?
Bo napisali tak w Wyborczej.
Podoba się (1)
Komentarze (2)
-
- Michał Erazmus
- 09 marca 2011, 23:19:47
Ostatnio czytałem też w "Metrze", że noszą czarne peleryny ;)
-
- Dzimi Pap-Tstetonk
- 10 marca 2011, 10:58:22
Bo alkohol jest smaczny.
Samokrytyka
Natrętne. Nie.
Nachalne słowa pchają się w teksty
jak nieprzejedzone skórki paznokciowe moczone w dżemie morelowym.
Liczne prefiksy i sufiksy
czasu teraźniejszego
liczby podwójnej
przedszkolaki nieogarnięte,
karaluchy niedotępione cisną się w autobusowym tłumie.
Trójnogie kobiety zajmują miejsca siedzące przeznaczone dla jednostek wybitnych,
obywateli o nieskazitelnej poprawności.
Potrafiłabym pewnie je wydziobać z francuskiego ogrodu gdybym była w lepszym humorze.
Nachalne słowa pchają się w teksty
jak nieprzejedzone skórki paznokciowe moczone w dżemie morelowym.
Liczne prefiksy i sufiksy
czasu teraźniejszego
liczby podwójnej
przedszkolaki nieogarnięte,
karaluchy niedotępione cisną się w autobusowym tłumie.
Trójnogie kobiety zajmują miejsca siedzące przeznaczone dla jednostek wybitnych,
obywateli o nieskazitelnej poprawności.
Potrafiłabym pewnie je wydziobać z francuskiego ogrodu gdybym była w lepszym humorze.
Podoba się (0)
Komentarze (0)
trzypotrzye2.
Mam dziwne wrażenie, że przeważa w liternecie płaska nieprzekraczalność narzuconej poetyki. A może to ja mam sztywny, prowincjonalny, roztoczański guścik, nie-Gust.
Podoba się (0)
Komentarze (0)
trzypotrzy
Zazdroszczę ludziom, których literatura dotyka mimo dobrego humoru.
Podoba się (0)
Komentarze (0)
Oddam aseksualne zwierzę w dobre ręce.
Wysterylizowanym kotem już nie da się upychać wszelakich emocjonalnych nieszczelności. Odkąd przestało pocierać tyłkiem o drzwi i ściany, podziała się nasza zmowa skrywanych id. Już dawno nie dręczyły mnie tak wielkie wyrzuty zrozumienia.



Komentarze (0)
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się